Aktualności

          • SZKOLNE ECHO CZERWIEŃSKIEJ PODSTAWÓWKI

          •  

            wrzesień

             

            „Razem raźniej – wracamy do szkoły”

             

                 Wakacje, w tym roku nie do końca chciały nas rozpieszczać. Pogoda bywała kapryśna, słońce chowało się za chmurami, a letnia aura była humorzasta. Na szczęście 1 września przyniósł coś, czego żadna pogoda nie jest w stanie popsuć – radość ze wspólnego spotkania!

             

                 Jedni odliczali już dni do spotkania, inni chętnie poleniuchowaliby jeszcze choćby troszeczkę, aż w końcu szkolne korytarze znów wypełniły się gwarem, śmiechem i rozmowami.

                Ruszyliśmy w drogę – rozpoczynając uroczystym apelem, pod przewodnictwem Pani Dyrektor Anny Wieczorek. Tego dnia nie było niestety z nami Pana Dyrektora – Jacka Gębickiego – który z przyczyn zdrowotnych, nie mógł osobiście uczestniczyć w uroczystości. Jego obecność była jednak odczuwalna, dzięki przesłaniu, jakie zawarł w przekazanym na ręce Pani Dyrektor liście. Otoczył w nim całą społeczność szkolną – uczniów, rodziców i nauczycieli – serdecznymi słowami wsparcia, życzliwości i najlepszych życzeń na rozpoczynający się rok szkolny. Słowa te sprawiły, że poczuliśmy, iż myślami i sercem jest razem z nami. Nie zabrakło również ciepłych słów od Pani Burmistrz – Agaty Olejniczak, która zwróciła się do uczniów. Życzyła, aby szkolna codzienność była nie tylko czasem nauki, ale także piękną przygodą – pełną przyjaźni, ciekawości świata, uśmiechu i wiary we własne możliwości.  

                Podczas apelu powitaliśmy wszystkich uczniów. Szczególnie ciepło przyjęliśmy z otwartymi ramionami najmłodszych, dla których szkolny świat dopiero otwiera swoje drzwi, a Pani Dyrektor uroczyście pasowała ich na uczniów naszej szkoły.  I tak oto w 20 oddziałach klasowych – 360 uczniów, 41 nauczycieli i kilkunastu pracowników administracji i obsługi wprawiło w ruch machinę, która nazywa się „nowy rok szkolny 2026/2027”.

                Na uczniów, oprócz znajomych twarzy czekała również szkoła w nieco nowej odsłonie. Powitała nas odświeżonymi wnętrzami, a wyremontowana stołówka pozwoli uczniom przyjemniej spędzać czas podczas wspólnych posiłków. Zmiany można dostrzec również na szkolnych korytarzach. Kolorowe dekoracje, tematyczne tablice, które mają za zadanie zachęcać do nauki i utrwalania zdobytej wiedzy.

                Tradycyjnie już pierwszy dzień pobytu w szkole był DNIEM INTEGRACYJNYM. Pełni wakacyjnych przygód opowiadaliśmy o tym, jak i gdzie je spędziliśmy. Pamiątki, zdjęcia, prezentacje i opowieści jeszcze na chwilę przeniosły nas w czas błogiego wypoczynku. Rozgrywki sportowe pozwoliły na integrację zespołów, ale były też okazją do sprawdzenia kondycji i umiejętności. Nie zabrakło śpiewów, pląsów, zabaw na świeżym powietrzu, wszystkie te działania budowały poczucie wspólnoty oraz stwarzały sytuację do współpracy. Dzień integracyjny, to także czas na wspólne ustalenia, wysłuchanie uczniów i ich oczekiwań, zapoznanie ich z zasadami oceniania oraz przypomnieniem regulaminu pobytu uczniów w szkole i wspólne ustalenia klasowych zasad zachowania. Jeden dzień, a tak, wiele działań, wszystko po to, aby „dobrze wystartować”.

                 Wystartować w nowy rok szkolny 2026/2027, który przynosi ze sobą nie tylko nowe wyzwania, ale również ważne zmiany w polskiej edukacji. Wdrażana reforma „KOMPAS JUTRA” obejmująca w tym roku  uczniów klas pierwszych oraz czwartych szkoły podstawowej ma być odpowiedzią na potrzeby współczesnych uczniów. W tym duchu szkoła ma nie tylko stawiać na zdobywanie wiedzy, ale kształtować rozwijanie umiejętności, samodzielności, współpracy praktycznych działań i kompetencji potrzebnych w przyszłości.

                Przed nami więc rok, który można potraktować, jak prawdziwą podróż – z nowymi pomysłami, wyzwaniami i odkryciami. A skoro mamy już „KOMPAS JUTRA”, pozostaje tylko obrać dobry kierunek i… ruszać!.

             

            Anna Tabaka

          • SZKOLNE ECHO CZERWIEŃSKIEJ PODSTAWÓWKI

          •  

            sierpień

             

            Nie niosę Ci modłów długich o Boże [...].

            Daj dzieciom dobrą dolę, daj wysiłkom ich pomoc, ich trudom błogosławieństwo.

            Nie najłatwiejszą prowadź ich drogą, ale najpiękniejszą.''

                                                                           Janusz Korczak ( Modlitwa wychowawcy)

             

            Wakacje w KORCZAKOWIE

                Jest na mapie Polski punkt, w którym serca młodych ludzi biją inaczej – mocniej, szczerze, współtworząc orkiestrę z innymi „korczakowskimi sercami”. Nie znajdziecie tego miejsca na mapie, nie poprowadzi Was do niego nawigacja. To niezwykłe obozowe miasteczko powstaje na kilka wakacyjnych miesięcy, nieopodal wsi Świniary, w gminie Ośno Lubuskie. Właściwie nie sposób opowiedzieć o tym miejscu – tam trzeba być, zobaczyć zbudowane rękoma KORCZAKOWCÓW miejsca, które każdego roku są pieczołowicie oczyszczane, aby trwały i służyły kolejnym obozowiczom np. AMFIKOR, KORZONEK – Tylko  Oni wiedzą co to za miejsca – to w nich czuć najbardziej  idee Starego Doktora.

                Pisząc o Korczakowie, nie sposób pominąć  –legendy, twórcy tego niezwykłego miasteczka. Miała Go zaszczyt poznać „dojrzała” część kadry naszej szkoły oraz niektórzy absolwenci, będący dzisiaj dorosłymi ludźmi. A jak to się zaczęło? Młody nauczyciel języka polskiego, miłośnik teatru i meloman, Jerzy Zgodziński, zainspirowany ideą Janusza Korczaka w 1961 roku zakłada drużynę harcerską jego imienia. Wpada na pomysł, aby jego harcerze mieli swoje miejsce letniego obozowania. Z niemałym trudem, ale z niegasnącym zapałem buduje w urokliwym miejscu nad jeziorem Grzybno w okolicach wsi Świniary, stanicę dla swoich harcerzy, która od ponad pół wieku trwa niezmiennie wierna ideom patrona. To tu każdego lata  organizowane są obozy, które oparte są na systemie wychowawczym Janusza Korczaka. Jerzy Zgodziński, którego miałam zaszczyt poznać osobiście, postać niezwykła,  ikoniczna, wychował w duchu korczakowskim wiele pokoleń młodzieży, za co w 2010r. otrzymał ORDER UŚMIECHU. Dziś to Jego wychowankowie z wielką pasją, zaszczepioną im przez SZEFA, kontynuują Jego dzieło. Myślę, obserwując ich pracę, że Jerzy jest z nich dumny i delikatnie uśmiecha się z góry.

            Czym więc jest to Korczakowo? Tak o swoim miejscu piszą druhowie:

                „...Korczakowo zlokalizowane jest nad czyściutkim jeziorem Grzybno, w lesie. Korczakowo to obozowe miasteczko, które powstaje w czerwcu i zwija się w sierpniu. Gdy wyjeżdżamy, zostawiamy po sobie pusty las. Za to gdy tam jesteśmy, jest gwarno i ruchliwie. Mieszkamy po 6-7 osób w 10-osobowych namiotach. Są w nich rozkładane łóżka, półki i wieszaki na ubrania. Biuro, redakcję obozowej gazety, radiowęzeł mamy w przyczepach kempingowych. Jemy w dużym namiocie stołówce (na prawie 100 osób!). Myjemy się w łaźni, gdzie są dwie duże “umywalki” z 12 kranami każda i 3 prysznice. Mamy też oczywiście ciepłą wodę. Do dyspozycji uczestników są bezpieczne punkty gazowe (na młodszym turnusie obsługiwane przez osoby dorosłe). Korzystamy z toalet chemicznych, tzw. toi-toiów. Mimo że to las, w Korczakowie nie ma się czego obawiać nocą. Główne drogi naszego “miasta” są oświetlone. Teren jest ogrodzony. Korczakowo nie ma dostępu do morza, ale ma do jeziora. W porcie można korzystać pod okiem instruktora z kajaków i łodzi. Na kąpielisku czuwa nasz ratownik. Jeśli nie woda, to na uczestników czekają boiska do piłki nożnej, siatkówki i koszykówki, a także stoły pingpongowe. Gdyby ktoś nie miał ochoty na bieganie, granie, skakanie, pływanie, wiosłowanie – dostępna jest również obozowa biblioteczka. „

                 Jak widać nie ma tu mowy o hotelowych gwiazdkach czy luksusie, ale jest wszystko inne. Doskonała kadra, przemyślana organizacja każdej minuty, możliwość wyboru dowolnej aktywności. Są koncerty, wieczornice, tworzenie spektakli, piosenek, budowanie totemów, wiosek, podchody, gry terenowe, rozgrywki sportowe, spotkania z ciekawymi ludźmi – nie sposób wymienić wszystkiego. Obozowicze nie przyjeżdżają tu z pięknymi walizkami, ale z plastikowymi skrzyniami, chroniącymi rzeczy przed deszczem i wilgocią. Modną odzież i buty pozostawiają w domu – tu zabierają dresy, trampki, kalosze i saperki, którymi można okopać namioty przed ulewą. W swoich skrzyniach przywożą przedziwne rzeczy, które mogą przydać się do realizacji przeróżnych zadań.

                 Piszę te słowa z emocjami, bo i ja miałam to szczęście, aby oddać swoich synów w ręce druhów Korczakowców. Jeździli tam wielokrotnie, wracając jakby lepsi, jakby z innego świata. W ich sercach pozostała miłość do miejsca, które nasiąknęło czymś niezwykłym. Dzisiaj jeździ tam mój wnuk. Każdego dnia wakacji zaczynam swoje spotkania z Korczakowem czytając  na stronie internetowej codzienne relacje druhów z poszczególnych zastępów zamieszczane w MAŁYM PRZEGLĄDZIE ( rodzaj dziennika - dzisiaj w wersji elektronicznej). Do każdej z nich dołączonych jest kilkadziesiąt zdjęć – czuję jakbym tam była, czerpię z inspiracji niezwykłej kadry, którą wychował niezapomniany Jerzy Zgodziński – twórca Korczakowa.

                 Spotykamy tu też rodziców, którzy przywożą swoje dzieci i wielu z nich, z bijącym serce przechadza się po miejscach, w których kiedyś to oni doświadczali niezwykłej atmosfery Korczakowa. Ścieżki nieco zarastają, gdy przychodzi jesień i zima, ale każdego roku wydeptywane są na nowo, przez kolejne pokolenia młodych ludzi, aby nie zapomnieć, aby chłonąć to, co dzisiaj stało się wartością zdewaluowaną –  szczery uśmiech, współpracę, inicjatywę, kreatywność, drugiego człowieka – wszystko w idei systemu Starego Doktora. Do Korczakowa przybywają uczestnicy z całej Polski. Każdego roku są tam również uczniowie naszej szkoły. Właśnie zakończył się turnus tzw. starszy, trwający najdłużej, bo 3 tygodnie. Dzisiaj już naszego absolwenta, zapytałam o wrażenia: 

            - Dlaczego tam wracasz?

            - Dla ludzi, dla przyjemnego klimatu, dla ciekawych zajęć i dobrze spędzonego czasu.

            - Jakie tradycje korczakowskie zapamiętałeś najbardziej?

            - Uwielbiam codzienne wieczorne ognisko.

            - Co najlepiej wspominasz?

            - Ludzi z obozu, czas wolny z nimi, takie codzienne życie z tymi ludźmi.

            - Czy utrzymujesz kontakty z poznanymi w Korczakowie osobami?

            - Tak, mamy grupy na komunikatorach albo po prostu piszę do kogoś z kolegów.

            - Powiedz kilka słów o kadrze?

            - Miłe osoby, fajni ludzie, bardzo dobrze ich wspominam .

            - Wrócisz tam po raz czwarty?

            - Tak.

                 Kiedy piszę ten artykuł, powoli kończy się ostatni turnus obozu. Druhowie nie zabiorą ze sobą kiczowatych pamiątek zakupionych w sklepikach, bo ich w Korczakowie nie ma. Zabiorą chusty, niezapominajki z przesłaniami, piękne wspomnienia, słowa wspólnie nuconych piosenek, przyjaźnie i tęsknotę, która każe im powracać tu w kolejnych latach lub choćby wracać tam myślami.

                 Kończę ten artykuł z korczakowskim pozdrowieniem, które niesie ze sobą uśmiech i szacunek dla każdego dziecka, młodzieży i dorosłych.

             

            Beata Kaszewska